Wstała i skierowała się do łazienki. Po załatwieniu wszystkich porannych czynności zeszła na dół. Przy stole siedziała matka. Na jej twarzy malował się grymas niezadowolenia. Kobieta nie była szczęśliwa. Młoda dziewczyna nie odzywając się do swojej matki wyszła. Wyszła nie pozostawiając żadnej wiadomości. Ale to, nie to martwiło kobietę. Siedziała na krześle patrząc się w ścianę, jakby właśnie dowiedziała się o jakiejś tragedii, ale co mogło ją jeszcze wystraszyć? Po śmierci jej ukochanej, młodszej córki nic bardziej tragicznego się zdarzyć nie mogło. Nic.
Dziewczyna szła ulicami nie zwracając żadnej uwagi na przechodniów, a w tym na chłopaka, który dzień w dzień chodził za nią. Pilnował, chronił. Dbał o nią. Chciał by czuła się bezpieczna. I tak właśnie było. Podświadomie wiedziała, że nic się nie może jej stać, ponieważ ktoś o nią dba. Tylko czy dba o nią wystarczająco dobrze, aby ją ochronić przed Złem? Przed Złem, które pragnie jej nieszczęścia. Nie wiadomo. W tamtych czasach nigdy nic nie było wiadomo.
Weszła do swojej szkoły. Dziś było zakończenie roku szkolnego i wakacje. Wakacje. Dużo wolnego czasu Jasmine, bo tak właśnie miała na imię nasza bohaterka nie była, ani ucieszona, ani niezadowolona. Było jej to obojętne. I tak na wakacje zostawała w mieście, więc cóż to za różnica? Żadna. Po szkole ruszyła szybkim krokiem do biblioteki. Jej Cień oczywiście podążył za nią. Wszedł do środka. Dziewczyna już tam była. Czekała? A może się zastanawiała? Nie ważne. Najważniejsze było to, że była bezpieczna.
Dziewczyna stała przy półce z kryminałami. W jej głowie toczyła się walka. Walka myśli. Zorientowała się, że ten chłopak ją obserwuje. Tylko dlaczego? Czego mógł od niej chcieć? Czego? - te pytania przewijały się przez głowę młodej osóbki. Stała udając, że przegląda książki. Ciekawe, jak daleko pójdzie za nią. Wyszła z księgarni. Chłopak uczynił to samo. Szła przed siebie udając, że nie zauważa swojego Cienia. Dotarła na miejsce. Dotarła do swojego domu. Dotarła do swojej miłości. Gdy była przy drzwiach obróciła się i spojrzała mu w oczy.
- Dlaczego to robisz? - spytała.
- Co robię?
- Dlaczego mnie śledzisz?
- Ja cię nie śledzę, ja cię chronię - dziewczyna roześmiała się na te słowa.
- Przed czym?
- Przed Złem - ton jakim chłopak wypowiedział te słowa zaintrygował ją.
- Złem?
- Tak, Złem. Musisz być ostrożna, ale pamiętaj. Jestem przy tobie.
- Nie rozumiem.
- Nie musisz rozumieć. Wystarczy, że będziesz posłuszna mi.
- Tobie? - Jasmine roześmiała się.
- Tak, mi.
- Dlaczego miałabym być posłuszna tobie? - spytała.
- Nic nie musisz wiedzieć - odparł delikatnie się uśmiechając.
- A co, jeśli będę się tobie wymykać.
- Wtedy Zło wykorzysta okazję.
- Co jest tym Złem?
- Zło jest Złem, tyle. Więcej nie powiem - powiedział stanowczo patrząc się dziewczynie w oczy. Ta weszła do domu nie oglądając się za siebie. Wchodząc czuła ulgę. "Nie znała go, a on opowiadał, że ją chroni. Co za bzdury!" - takie właśnie myśli przewijały się przez jej umysł. Myśli o swoim Cieniu. Tak, o Cieniu.
Dziewczyna zasiadła do fortepianu i nie zważając na to, czy chłopak będzie słuchał, czy tez nie zaczęła grać. Grać i śpiewać. Spędziła przy fortepianie całe popołudnie. Nastał wieczór kiedy wyszła z budynku. Na zewnątrz czekał jej Cień. Chociaż padał deszcz i grzmiało on wytrwale stał i czekał. "Zawzięty jest" - pomyślała i ruszyła przed siebie nie obdarowując chłopaka, ani jednym spojrzeniem.